Opuszczenie domu a wina w rozwodzie

Opuszczenie domu a wina w rozwodzie

Czy wyprowadzenie się ze wspólnego domu przez jednego z małżonków, a tym samym porzucenie współmałżonka może stanowić podstawę do orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy małżonka opuszczającego rodzinę? Na to pytanie jak na wiele innych pytań natury prawnej niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od okoliczności jakie towarzyszyły opuszczeniu przez jednego z małżonków wspólnego domu.

Kiedy małżonek opuszczający dom zostanie uznany za winnego rozwodu?

Jeżeli jeden z małżonków decyduje się opuścić wspólny dom wbrew woli współmałżonka oraz bez uzasadnionej przyczyny, a ponadto traci zainteresowanie sprawami rodziny sąd może uznać to zachowanie za bezpośrednią przyczynę rozkładu pożycia małżeńskiego z winy tego małżonka. Takie postępowanie jest bowiem oceniane jako porzucenie współmałżonka oraz zaniedbanie rodziny i podstawowych obowiązków małżeńskich. Tożsame stanowisko zajął m.in. Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 15 listopada 1951 r. sygn. akt: C 1003/51 .

Kiedy opuszczenie domu przez jednego z małżonków jest usprawiedliwione?

Co ważne, małżonek opuszczający dom w związku z niedopuszczalnym, a przede wszystkim agresywnym zachowaniem współmałżonka nie ponosi winy za rozkład pożycia małżeńskiego. Trudno oceniać negatywnie postępowanie małżonka opuszczającego współmałżonka, który stosuje przemoc psychiczną lub fizyczną. Stanowisko w tym temacie zajął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 grudnia 1997 r. sygn. akt: I CKN 597/97.

Również kiedy jeden z małżonków opuszcza wspólny dom po tym jak z innych przyczyn, szczególnie nie leżących po stronie tego małżonka, nastąpił już trwały i zupełny rozkład pożycia, nie można temu małżonkowi przypisać winy za rozpad małżeństwa.

Ustalenie, czy małżonek opuszczający dom oraz współmałżonka ponosi wyłączną winę za rozpad małżeństwa, wymaga indywidualnego przeanalizowania konkretnego przypadku. Wobec tego jeżeli rozważają Państwo rozwód warto skorzystać z pomocy Adwokata. Więcej informacji: kontakt.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *